Remont pokoju dziecka – świetna lekcja finansów!

TL;DR

Zaangażowanie dzieci w domowy remont, zamiast zatrudniania ekipy, to nie tylko oszczędność budżetowa, ale przede wszystkim bezcenna lekcja poczucia sprawczości (Locus of Control):

  • Edukacja o kosztach i czasie: Samodzielne szpachlowanie czy skręcanie mebli uczy cierpliwości i pokonywania trudności. To także okazja do omówienia kosztu alternatywnego – wyjaśnienia, kiedy opłaca się wykonać pracę samemu, a kiedy zapłacić specjaliście, by zaoszczędzić cenny czas.
  • Praca własna vs. usługi: Korzystanie z usług uczy, że pieniądze kupują wygodę. Własnoręczna praca uczy przekonania, że na każdy problem istnieje konkretne rozwiązanie.
  • Wpływ na decyzje finansowe: Dziecko z wysokim poczuciem sprawczości łatwiej radzi sobie z wyzwaniami finansowymi (oszczędzanie, pierwsze inwestycje, reklamacje) i samodzielnie szuka rozwiązań.


Efektem końcowym jest nie tylko odnowiony pokój, ale przede wszystkim ukształtowanie młodego człowieka, który ufa swoim możliwościom i mądrze zarządza zasobami.

Dlaczego warto odłożyć remont i wykonać go samemu?

Od roku planowaliśmy remont. Właściwie marzył się on naszym dzieciom – chciały wreszcie mieć własne pokoje. Z premedytacją odwlekaliśmy jednak ten temat. Chcieliśmy upiec 2 pieczenie na 1 ogniu.

Czekaliśmy za wakacje, aby mieć więcej czasu. Czemu? Nie chcieliśmy nikomu zlecać remontu. Naszym celem było, aby dzieci także zaangażowały się w prace. Żeby mogły szpachlować, malować, skręcać meble itd. Słowem, aby dużą część pracy mogły zrobić same. Z naszą, rodziców, pomocą, ale jednak same.

Sama bardzo lubię takie domowe remonty, więc nie ukrywam, że trochę było mi żal oddawać im te zajęcia ;). Ale wiem, że dzieciom są potrzebne. Także w kontekście pieniędzy.

Oszczędność vs. wartość czasu

Po pierwsze, robiąc remont samemu, oszczędza się parę groszy. Przy 4 pokojach tych groszy jest sporo. Ale tu nie o to chodziło. Uczymy dzieci patrzeć na koszty szerzej – na pewnym etapie kariery zawodowej Twój czas może kosztować więcej niż zlecenie tego zadania obcej osobie. Mimo zatem, że zapłacisz mniej, może się okazać, że finansowo lepiej wyjdziesz zlecając pracę komuś innemu.

Nam zależało, aby wykorzystać remont do budowania sprawczości dzieci. I to jest właśnie ta druga pieczeń. Bo, zastanówmy się – czego uczymy dzieci zlecając prace remontowe innym? Że pieniądze dają możliwość wyboru – mogę zająć się czym innym. To cenna lekcja, ale w moim przekonaniu dajemy dzieciom taką lekcję aż nader często, na co dzień.

Idziemy do restauracji – wybieramy delektowanie się cudzą pracą. Idziemy do salki zabaw – wybieramy korzystanie z cudzej infrastruktury. Spacerujemy po lesie – wybieramy odpoczynek zamiast pracy. Okazji do pokazywania, że pieniądz daje nam wolność wyboru mamy sporo.

Zlecanie prac a praca własna – dwie różne lekcje

A czego uczymy, kiedy damy popracować dzieciom? Że nawet jeśli coś wydaje im się z początku trudne, są w stanie osiągnąć sukces. Że jeśli wykażą się cierpliwością i chęcią nauki, są w stanie dokonać rzeczy, które wydawały im się niemożliwe. Jest problem? Wiedzą, że jest rozwiązanie. Ściana popękała? Nie szkodzi, już wiadomo, jak ją naprawić! Szafa nie ma uchwytów? Można je przykręcić samemu!

Jak poczucie sprawczości przekłada się na finanse?

Rośnie poczucie sprawczości, rośnie samoocena. Dziecko, które wie, że na każdy problem znajdzie się rozwiązanie, prędzej zmierzy się także z wyzwaniami finansowymi. Zaoszczędzenie na wymarzony cel, dokonanie pierwszych inwestycji, reklamacja produktu. Nowe sytuacje zawsze generują stres. Ale dziecko z wysokim poczuciem sprawczości wie, że rozwiązanie jest w jego rękach. Nawet, jeśli rodzic nie będzie znał rozwiązania (bo prędzej czy później przecież wyczerpie się limit jego możliwości), dziecko chętniej poszuka go we własnym zakresie.

Dlatego zawsze chętnie wykorzystujemy takie okazje, jak remont pokoju lub inne domowe „wyzwania”. Pieczemy dzięki temu 2 pieczenie na 1 ogniu. Dzieci zyskują nie tylko nowe pokoje lub inne doraźne korzyści, ale także sporo pewności siebie.