NAJLEPSZE KSIĄŻKI O PIENIĄDZACH DLA DZIECI

które przeczytaliśmy w 2025 roku

W 2025r. przeczytaliśmy z dziećmi naprawdę sporo książek. Jedne z nich były świetne, inne przeciętne, jeszcze inne okazały się totalnym niewypałem. Dzisiaj chciałabym podzielić się z Wami listą najlepszych propozycji – takich, z których Wasze pociechy mogą wynieść naprawdę cenne lekcje.

Najpierw szybki przegląd tytułów, a pod nim znajdziesz omówienie każdej z tych pozycji.

Lista polecanych książek:

Dla przedszkolaków:

  1. „Basia i pieniądze” Z. Stanecka, M. Oklejak
  2. „Zuzia dostaje kieszonkowe” L. Schneider, A. Steinhauer
  3. „Kudłaty i Grosik” A. Błażyca

Dla uczniów klas 1-3:

  1. „Julek i dziura w budżecie” S. Wojciechowska, M. Dzik
  2. „Bliźnięta Tuttle i Potwór z Wyspy Jekylla” C. Boyack, E. Stanfield
  3. „Bliźnięta Tuttle i cudowny ołówek” C. Boyack, E. Stanfield
  4. „Finansowe przygody bobra Antosia” M. Opaska

Dla nastolatków:

  1. „Pieniądze albo kasa” P. Beręsiewicz
  2. „Skarby Księcia Sławomira, baśń o przedsiębiorczym szewcu” B. Bilski, J. M. Fijor
  3. „Kot Biznesik” A. Błażyca
  4. „Mrowisko, czyli niezwykłe przygody mrówki BAK” M. Łangalis

Recencje książek dla przedszkolaków:


1) Z. Stanecka, M. Oklejak
„Basia i pieniądze”
wyd. Egmont

Czy podczas rodzinnych zakupów zdarza ci się, że dziecko awanturuje się tak długo, aż kupisz mu zabawkę lub słodycz? Z jednej strony nie chcesz ulegać jego zachciankom, bo wiesz że to szkodliwe. Z drugiej strony jednak wstyd ci za jego krzyki i czujesz się bezradna? Co robić? Z pomocą przychodzi książka „Basia i pieniądze”.

To jedna z publikacji o finansach dla dzieci, które na pewno będę polecać. Relacjonuje ona rodzinny wyjazd do supermarketu. Oczywiście jest tam dużo ślicznych rzeczy, które kuszą, aby je kupić. Dziecko, poprzez historię głównej bohaterki, może zrozumieć, dlaczego należy trzymać się listy zakupów oraz, że gratis nie oznacza, że coś jest za darmo.

Pomija, co prawda, dużo innych kwestii związanych z pieniędzmi, jak choćby całą matematykę finansową. Jednak w przypadku przedszkolaków i młodszych uczniów odróżnianie potrzeby od zachcianki to jeden z kluczowych problemów, który warto uwypuklić w rozmowach. Książka omawia również inny, bardzo ważny temat. Że pieniądze nie są wyznacznikiem wartości człowieka. Oraz daje bazę po rozmów o kilku innych zagadnieniach: skąd dorośli biorą pieniądze, ile gotówki można wypłacić z bankomatu oraz jak zachować bezpieczeństwo w dużych skupiskach ludzi.

A wszystko to podane w lekkim, humorystycznym stylu, typowym dla całej serii o Basi. Uwielbiam ją też za to, że pokazuje rzeczywistość bez zbytniego lukrowania. Basia się wścieka, starszy brat wymądrza a młodszy – rozrabia. Z tym wszystkim musi uporać się mama. Traktuje dzieci z szacunkiem, ale jednak czujemy jej frustrację. Dzięki temu łatwo się z nią identyfikujemy. Atmosferę podkreślają rysunki. Takie właśnie nieidealne. A jednocześnie sympatyczne i świetnie oddające dynamikę akcji.

Tekst jest napisany zrozumiałym dla dzieci językiem, litery są duże a tekstu na stronie mało. Dzięki temu dzieci mogą przeczytać książkę samodzielnie. Podsumowując, czytanie „Basi i pieniędzy” to przyjemność zarówno dla młodszego, jak i dla starszego odbiorcy. Jeśli poszukujesz książki, która pomoże dzieciom zrozumieć różnice między potrzebami a zachciankami, z pewnością warto po nią sięgnąć.

2) L. Schneider, A. Steinhauer
„Zuzia dostaje kieszonkowe”
Seria „Mądra Mysz”, wyd. Media Rodzina

Ile razy Twoje dziecko wierciło Ci dziurę w brzuchu o zabawkę, którą podpatrzyło u swojego rówieśnika? Spełnianie wszystkich zachcianek dziecka uczy je roszczeniowości oraz drenuje portfel rodzica. Jak zachęcić dziecko oszczędzania? Pomocne mogą okazać się książeczki edukacyjne dla dzieci. Jedną z najbardziej wartościowych publikacji o tematyce finansowej jest, moim zdaniem, „Zuzia dostaje kieszonkowe” .

Główną bohaterką opowiadania jest kilkuletnia Zuzia. Dziewczynka chciałaby mieć konika, którego zobaczyła u koleżanki. Jednak mądrzy rodzice nie chcą kupić jej kolejnej zabawki. Zamiast tego proponują, iż będzie dostawać kieszonkowe. Jeśli będzie je oszczędzać, spełni swoje marzenie.

Zuzia razem z rodzicami oglądają pieniądze, które są w obiegu (w książeczce umieszczone są wizerunki polskich monet i banknotów). Bawią się w sklepik, gdzie dziewczynka dowiaduje się, że monety mają różną wartość. Rozmawiają o zabezpieczeniach na banknotach. A Dziadek wprowadza dziewczynkę w zagadnienie walut obcych, pokazując jej klaser z zagranicznymi monetami.

Jedyny mały zgrzyt to rozmowa o umieszczeniu pieniędzy na książeczce oszczędnościowej. Nie znam nikogo, kto by jeszcze jej używał.

Jednak cel, moim zdaniem, został osiągnięty. Mamy tutaj pochwałę wytrwałości. Ostatecznie Zuzi udaje się uzbierać potrzebną na kucyka kwotę. Mamy prostą matematykę finansową. Mamy wprowadzenie do zagadnień takich jak waluty, bank czy odsetki. A wszystko opowiedziane prostym językiem i opatrzone przyjaznymi ilustracjami. Mały rozmiar książeczki, sympatyczne ilustracje oraz ciekawa treść są w sam raz dla starszych przedszkolaków i młodszych uczniów.

„Zuzia dostaje kieszonkowe” to książeczka, która pomoże Wam nauczyć dziecko oszczędzania i może stanowić bazę do dalszych, pogłębionych rozmów. Serdecznie ją polecam.

3) A. Błażyca
„Kudłaty i Grosik”
wyd. Martel

Zastanawiasz się nad wprowadzeniem kieszonkowego, ale nie wiesz, czy Twoje dziecko jest już gotowe.  Jak porozmawiać z nim o nadchodzących zmianach? Z pomocą przychodzą „Kudłaty i Grosik”.

Tytułowi bohaterowie to ciekawski piesek oraz miedziana moneta. Grosik objaśnia czworonogowi perypetie ich przyjaciół – Zosi i Antka. Perypetie te dotyczą finansów, rzecz jasna. Dzieci dostają od rodziców kieszonkowe i oszczędzają je na wymarzone zabawki. W końcu jadą do sklepu, aby zrealizować marzenia. Niestety okazuje się, że tylko jedno z nich ma odpowiednio dużą kwotę. Ostatecznie jednak, dzięki godnej pochwały postawie rodziców, dzieciom udaje się osiągnąć cel.

Książka porusza takie tematy, jak oszczędzanie, wytrwałość, planowanie wydatków, ograniczanie konsumpcji i zarabianie. Mamy też fragment dotyczący rozróżniania monet oraz prostej matematyki finansowej. Wydawałoby się, że trudne tematy. A jednak podane są w prosty sposób, idealny dla starszych przedszkolaków i młodszych uczniów. Historyjka z kolei niby banalna z perspektywy rodzica. A jednak zaciekawia. Bohaterowie budzą sympatię, a jednocześnie nie są papierowi.

Na pochwałę zasługują także ilustracje, doskonale pasujące do atmosfery opowiadania, oraz dbałość językowa, która niestety w innych książkach nie zawsze idzie w parze z mądrą treścią. W efekcie, dziecko utrzymuje uwagę do samego końca opowieści. Jedynie czego mi żal w tej książce, to że niezbyt nadaje się do samodzielnego czytania. A wystarczyłoby kilka drobnych zmian, jak podzielenie ściany tekstu na kilka stron oraz czytelniejsza czcionka.

Niemniej jednak „Kudłaty i Grosik” na pewno wyróżnia się na plus wśród dziecięcej literatury ekonomicznej. Jest ciekawa, mądra i dobrze napisana. Czytanie jej jest przyjemnością tak dla dziecka, jak i rodzica.

Recenzje książek dla uczniów klas 1-3:


1) S. Wojciechowska, M. Dzik

„Julek i dziura w budżecie”
wyd. MaliMoi

Pamiętasz z dzieciństwa serię o Mikołajku? Podobała Ci się? Jeśli tak polecam zaopatrzyć się w ksążeczkę „Julek i dziura w budżecie”. Jest ona zdecydowanie stylizowana na wspomnianej serii. Czarno-białe rysunki, mały, kwadratowy format, krótkie zabawne historyjki. Bohaterem też jest chłopiec, 8-letni Julek.

Z jego pomocą dziecko poznaje, czym są poduszka finansowa, popyt, podaż, wolny rynek. Czym róznią się potrzeby od zachcianek, po co prowadzić budżet domowy, co wspólnego z pożyczką mają rata i odsetki oraz co lepszego można zrobić z peniędzmi niż kupowanie drogich zabawek.

Co ważne, cała ta nauka podana jest w sposób lekki. Nie ma tutaj moralizatorstwa. To sytuacja, z którą spotyka się chłopiec, prowokuje do dyskusji. I to dyskusji krótkich, dzięki czemu akcja jest dynamiczna.

Kiążeczkę czyta się przyjemnie. Jest ciekawa, momentami zabawna, dobrze napisana. Jedyny mały zgrzyt to 2-krotne użycie słowa „pieniążki”, zamiast „pieniądze”. Ale z porównaniu z wartością, jaką niesie książka, jest to znikome przewinienie.

Serdecznie polecam książkę „Julek i dziura w budżecie” wszystkich dzieciom w wieku ok 6-10lat. Każdy rozdział ma ok 10 stron, więc mogą je one czytać samodzielnie. Aczkolwiek i dla rodziców lektura będzie przyjemna. Zwłaszcza dla tych, którzy z sentymentem wspominają Mikołajka.

2) C. Boyack, E. Stanfield
„Bliźnięta Tuttle i potwór z wyspy Jekylla”
wyd. Menger

Co to za potwór, który zjada oszczędności dziadka? I co ma wspólnego z ilością kupionych biletów w wesołym miasteczku, ząbkami na brzegach monet i Rezerwą Federalną USA?

Bliźnięta Tuttle krok po kroku poznają, czym jest inflacja. Do wytłumaczenia tego zjawiska autor użył jarmarku spożywczego, na którym Emilia i Etan sprzedają miód. Dzięki temu, na realnym przykładzie, dzieci są w stanie zrozumieć zawiłe procesy ekonomiczne. Dowiadują się, na czym polega barter, skąd się bierze wzrost cen na rynku i dlaczego w Zimbabwe było się biednym nawet mając biliony dolarów.

Książka jest krótka, ale treściwa, napisana prostym językiem i opatrzona w mnóstwo ładnych ilustracji – czytelnych i sympatycznych, ale nie infantylnych. Plusem są także duże litery, które ułatwiają dzieciom samodzielne czytanie. Dzięki temu wszystkiemu treść jest odpowiednia zarówno dla młodszych dzieci, z klas 1-3, jaki dla nieco starszych, ok 10-13 lat.

Książka jest jedną z 7 części serii o bliźniętach Tuttle. Wszystkie one przybliżają dzieciom różne zagadnienia gospodarcze w duchu austryjackiej szkoły ekonomii.

3) C. Boyack, E. Stanfield
„Bliźnięta Tuttle i cudowny ołówek”
wyd. Menger

Co widzi Twoje dziecko, kiedy kupujesz mu ołówek? Nic szczególnego, ot zwykły kawałek drewna do pisania. A czy wiesz, że może on być świetnym pretekstem do wytłumaczenia mu, jak działa gospodarka?

„Waszym zdaniem zrobienie ołówka jest łatwe i trudne?” – to pytanie jest kanwą opowiadania. Jego bohaterowie, krok po kroku, weryfikują swoje przypuszczenia. Dowiadują się, że elementy, z których jest stworzony, pochodzą z różnych miejsc na świecie. Są produkowane przez ludzi, którzy się nie znają i często nawet nie wiedzą, że przyczyniają się do powstania ołówków. Ci ludzie z kolei, aby móc wykonywać swoją pracę, korzystają z owoców pracy innych ludzi. I tak powstaje sieć połączeń przekraczająca granice państw i sektorów gospodarki.

Książka jest krótka, ale mimo tego dobrze tłumaczy skomplikowany temat, jakim jest gospodarka. Autor posługuje się bliskim dzieciom przykładem i prostym językiem. Dzięki temu wszystkiemu treść jest odpowiednia zarówno dla młodszych dzieci, z klas 1-3, jaki dla nieco starszych, ok 10-13 lat.

Kolejnym plusem jest też wizualna strona książki. Po pierwsze, mnóstwo ładnych ilustracji – czytelnych i sympatycznych, ale nie infantylnych. Po drugie, duże litery, które ułatwiają dzieciom samodzielne czytanie.

Książka jest jedną z 7 części serii o bliźniętach Tuttle. Wszystkie one przybliżają dzieciom różne zagadnienia gospodarcze w duchu austryjackiej szkoły ekonomii. Można je czytać w dowolnej kolejności.

4) M. Opaska
„Finansowe przygody bobra Antosia”
wyd. Menger

Wiesz, że mądrość finansowa Twojego dziecka w dużej mierze zależy od Ciebie. Ale czy łatwo Ci znaleźć znaleźć czas na edukowanie go? Z tym jest nam, rodzicom, niestety trudniej. Bardzo pomocne są tutaj impulsy. Drobne sytuacje, które sprowokują rozmowy z dzieckiem. Albo drobne opowiastki. Z nich właśnie składa się książka „Finansowe przygody bobra Antosia”.

Każda taka opowiastka to około 6 stron, także spokojnie można ją potraktować jako czytankę przed snem. Są także niezależne od siebie, więc można skupić się na tych tematach, które są Wam najbliższe. W jednej tata-bóbr opowiada synkowi o swojej przeszłości, kiedy niefrasobliwie zaciągnął dług. W innej rozmawia ze zwierzętami leśnymi o podatkach. W następnych jeszcze o barterze, oszczędzaniu, budżecie, różnych formach zarabiania oraz sposobach na to, aby być bogatym.

Mam nieco mieszane odczucia do podsumowań, które są na końcu każdego opowiadania. Z jednej strony, wybijają z rytmu. W trakcie opowiadania czytelnik zanurza się w leśny klimat po to, aby za chwilę być z niego wyrwanym. Ja, czytając książkę sama, pomijałam zatem podsumowania. Dzięki temu było ciekawiej i dynamiczniej. Z drugiej strony, patrząc z perspektywy edukacyjnej, jest to zaleta. W końcu podsumowanie pomaga usystematyzować wiedzę i ją utrwalić. Postawione tam pytania dają też impuls do rozmów z dzieckiem. A to jest bardzo pomocne, aby wiedzieć, jak pociągnąć temat po skończonym czytaniu.

Książkę czyta się przyjemnie. Spokojna, troskliwa postawa taty-bobra udziela się czytelnikowi. Tłumaczenie świata finansów przez zwierzęta okazało się świetnym zabiegiem. Dzięki temu zagadnienia zostały przedstawione na prostych i ciekawych przykładach, które z pewnością zainteresują dziecko. Wyraźnie wybrzmiewa też mądrość dla czytelników w każdym wieku: zarabiaj więcej, wydawaj mniej, negocjuj i inwestuj.

Książka będzie odpowoiednia dla 7-8-latków.

Recencje książek dla nastolatków:


1) P. Beręsiewicz
„Pieniądze albo kasa”
wyd. Literatura

„Ale fajnie byłoby mieć mnóstwo pieniędzy. Całe morze pieniedzy!” Czy Twoje dziecko nigdy o tym nie marzyło? Na pewno! Czego ono by sobie wtedy nie kupiło? Tylko … czy warto dążyć do fortuny za wszelką cenę? Nawet kosztem uczciwości?

To główny, jak mi się wydaje, problem poruszony w książce „Pieniądze albo kasa”. Ale zdecydowanie nie jedyny! Czytelnik podąża za kolejnymi latami życia głównego bohatera i jego rodziny. Zaczyna od urodzenia a kończy na … kiedy kończy – nie powiem, żeby nie psuć niespodzianki. Bo ogromnym atutem tej książki są właśnie niespodzianki, zwroty akcji. Plus fantastyczne poczucie humoru i niespotykanie lekkie pióro. Książkę czyta się dosłownie jednym tchem.

Ale od początku. Śledzimy zatem głównego bohatera, Stasia, od jego narodzin. Ze szczególnym naciskiem na sytuacje związane z pieniędzmi. Pierwsze kieszonkowe, pierwsza skarbonka, pierwsze (i kolejne) próby zarabiania. A także próby oszukania systemu. Bo Staś jest naprawdę sprytny i umie łączyć kropki. Z czego wielokrotnie wychodzą przezabawne sytuacje. Śmiejemy się, ale jednocześnie podziwiamy przedsiębiorczość bohatera. Zdecydowanie nie jest to typ, który z założonymi rękami czekałby, aż ktoś coś mu da. O nie!

Książka ma na okładce napisane „plus minus 16”. Jednak w moim odczuciu spokojnie mogą ją czytać dzieci już od 10 roku życia. Zwłaszcza, że sporo z opisanych sytuacji dotyka uniwersalnych dylematów: pożyczania pieniędzy, wymieniania sie swoimi rzeczami, dotrzymywania ustaleń. Język opowiadań także jest prosty, odpowiedni nawet dla młodszych nastolatków. Prosty, ale z klasą. Dopracowany, przemyślany, zadbany.

Rzadko mi się zdarza, żeby po przeczytaniu czegoś od razu wyszukiwać kolejne książki autora. A tutaj tak właśnie było. „Pieniądze albo kasa” to nie tylko mądra lektura, ale także zabawna i dobrze napisana. Z pewnością zainspiruje młodych czytelników do wykazywania się przedsiębiorczą postawą, jednocześnie uczulając na kwestie uczciwości. A starszych rozbawi do łez.

2) B. Bilski, J. M. Fijor
„Skarby Księcia Sławomira, baśń o przedsiębiorczym szewcu”
wyd. Menger

Twoje dziecko wie już, czym są pieniądze i do czego służą. Umie już zrobić drobne zakupy i nawet czasem oszczędza. Masz nadzieję, że wyrośnie na rezolutnego, pracowitego człowieka. Ale jeśli podwinie mu się noga? Albo spadną na niego ciężkie problemy? Czy nie przekreśli to jego sukcesu w przyszłości? Książka „Skarby Księcia Sławomira”

zdaje się być odpowiedzią na te pytania. Opowiada ona o losach pewnej bogatej rodziny, która na skutek nieprzewidzianych zdarzeń utraciła majątek. Trudną sytuację przypieczętowała choroba i śmierć rodziców, pozostawiając na pastwę losu dwóch młodych braci. Obrali oni odmienne postawy wobec trudności losu. Starszy – uciekł z domu od problemów, młodszy – postanowił się z nimi zmierzyć.

Właściwe opowiadanie rozpoczyna się od ponownego spotkania braci. Młodszy, pracowity, prowadzi warsztat szewski, przejęty po ojcu. Dzięki swym mądrym decyzjom oraz uczciwości jest znany i ceniony w całej okolicy. Starszy, chytry hulaka, klepie biedę, ale pracą się brzydzi. Bracia wspólnie wyruszą na poszukiwanie skarbu, obaj z innych powodów.

Autorzy wspaniale oddali klimat polskiej wioski okresu baroku. Mamy tu karczmę, lichwiarzy, zapłatę korcem pszenicy i odległości w wiorstach. Bracia, na przykładach typowych dla tamtych czasów, dyskutują o ich poglądach na temat prowadzenia biznesu, podejścia do pracy i do klientów, a nawet o takich niuansach, jak oligopol. Wszystko jednak opowiedziane jest prostym, zrozumiałym językiem. Książka zdecydowanie nie jest przegadana, akcja jest wartka i ciekawa. Zarówno rodzic, jak i dziecko, czytają ją jednym tchem.

„Skarby Księcia Sławomira” zdecydowanie powinny się znaleźć w biblioteczce każdego młodego nastolatka. Nie dość, że przyjemnie zanurzamy się w klimat dawnych lat. Nie dość, że mamy tu pochwałę przedsiębiorczości, pracowitości i uczciwości. Ale jeszcze dostajemy piękny przekaz, że problemy kształtują nasz charakter. Zamiast uciekać, warto się z nimi zmierzyć, dzięki temu ostatecznie możemy odnieść sukces.

3) A. Błażyca
„Kot Biznesik”
wyd. Menger

Czy Twoje dziecko próbowało już swoich sił w zarabianiu? Może kosiło trawnik, zajmowało się młodszym rodzeństwem lub roznosiło ulotki po okolicy? Jeśli tak, super. A jeszcze bardziej super, jeśli miało już swój biznes. Choćby godzinne stoisko z lemoniadą. Dlaczego? Na to pytanie znajdziecie odpowiedź w „Kocie Biznesiku”.

Książka jest wspaniałą pochwałą przedsiębiorczości. A do tego jest ciekawa oraz inspirująca. I to zarówno dla nastolatka, jak i dorosłego. Na przekór innym książkom nie opisuje poszczególnych zagadnień finansowych. Jest raczej zbiorem przemyśleń dotyczących bogacenia się. Tłumaczy sposób rozumowania osób, które osiągnęły sukces zawodowy.

Przyznam, że już samo przeczytanie tytułów rozdziałów pozytywnie mnie zaskoczyło: Robert’s Kayaki „Przystań kajakowa Roberta”, Marian’s Buffet „Bufet Mariana”, Henry’s Fort „Warsztaty Henryka” i inne w tym stylu. Autor od razu zaskarbił sobie moje serce pomysłowym ukazaniem wielkich nazwisk pod postacią kotów. Pozytywną niespodzianką jest także zakończenie książki. Z jednej strony motywuje nas do brania byka za rogi, z drugiej, przypomina jak ważny w biznesie bywa łut szczęścia.

W książce niby nic się nie wydarzyło. Ot, zwykły kot, syn typowych etatowców, marzy o lepszym jutrze. Przemyśleniami dzieli się z przypadkowym kotem, który zapoznaje go z różnymi kotami-przesiębiorcami z okolicy. Cel podróży nie zostaje osiągnięty i kot wraca do domu. A jednak, dzięki przemianie jaka w nim nastąpiła w trakcie podróży, marzenie się spełnia.

Jedyne, do czego mogę się przyczepić, to przyjęte założenie, że przedsiębiorczym można być jedynie posiadając własną firmę. Aby mieć własną firmę, faktycznie trzeba być przedsiębiorczym. Ale znam też osoby, które wykazują się inicjatywą, innowacyjnym podejściem i lubią wprowadzać usprawnienia, a jednocześnie pracują dla firmy, która im to umożliwia.

Niemniej jednak bardzo serdecznie polecam „Kota Biznesika” wszystkim od 10 lat w górę, także starszym nastolatkom i dorosłym. Książka nie tylko jest ciekawa, ale także mądra oraz inspirująca.

4) M. Łangalis
„Mrowisko, czyli niezwykłe przygody mrówki BAK”
wyd. Menger

„Mamo, dlaczego pieniedzy nie można po prostu rozdać biednym, żeby przestali być biedni?” Tego typu pytania czasami padają z ust naszych pociech. Jak im to wytłumaczyć w sposób, który będzie zrozumiały, ciekawy i zapamiętany? Z pomocą przychodzi „Mrowisko” Marka Łangalisa.

I chociaż cała fabuła dotyczy życia mrówek, w rzeczywistości obserwujemy świat pieniądza, który przypomina nasz – ludzki. Historia zaczyna się od ukazania młodego mrowiska, które żyje według zasad ustalonych od tysięcy lat. Wszyscy żyją skromnie i pracowicie. Każdy wie, że jest potrzebny dla większego celu, jakim jest rozwój mrowiska.

Pewnego dnia trafiają do niego mrówki pasożyty. Obiecując błyskawiczny wzrost populacji, zyskują sobie przychylność Królowej. Wprowadzają model kapitalistyczny, który początkowo wszystkim się podoba. Niestety niektóre decyzje „rządowe” okazuję się błędne. Lud żyje jednak z dnia na dzień, nie dostrzegając nadciągającego kataklizmu. BAK, wyjątkowo mądra mrówka, chce uratować przed nim swoich rodaków.

W książce czytelnik zrozumie, m.in. jak działają kredyty hipoteczne, co ma wspólnego dodruk pieniądza z inflacją, czy warto utrzymywać rezerwy w banku centralnym, dlaczego wynagrodzenia w róznych sektorach gospodarki wzrastają nierównomiernie oraz dlaczego centralne planowanie i nadmiar biurokracji są niekorzystne dla rozwoju gospodarczego. A także zasmakuje „brudnej” strony prowadzenia biznesu i polityki: oszustwa, plotki, żądzy władzy, knucia spisku oraz przekupowania innych dla swoich celów.

To razem sprawia, że książkę czyta się jednym tchem. Mimo, że dotyczy świata mrówek, świetnie utrzymuje napięcie. Sprzyjają temu również krótkie rozdziały, zwroty akcji i proste słownictwo. Autor nie próbuje wyjaśniać odniesień do świata ludzi, na przykład, że igiełki sosnowe są symbolem złota. I bardzo dobrze, akcja straciłaby wartkość. Za to pomaga zrozumieć schemat działania. I to, moim zdaniem, autorowi udaje się doskonale.

Jednak, mimo wszystko, jest to lektura trudna. Raczej dla dzieci 14+, które potrafią już dostrzegać większy obraz a nie jedynie skupiać się na swoich kieszonkowych finansach. Dzieci, które chcą wiedzieć, jak działa państwo. Takiemu czytelnikowi serdecznie polecam przeczytanie książki „Mrowisko, czyli niezwykłe przygody mrówki BAK”. Na pewno będzie to przyjemny i wartościowy czas.

Miłego czytania!
Pozdrawiam,
Dorota

P.S. A jeśli chcesz, żebym regularnie podsyłała Ci linki do ciekawych książek, filmików i innych materiałów związanych z edukacją finansową, pozostaw mi swojego maila -> FinKids.pl/#newsletter