Analiza ryzyk i alternatywne rozwiązania
Prędzej czy później większość z nas, rodziców, staje przed dylematem: za co dziecku płacić, a za co nie? Czy kieszonkowe powinno być bezwarunkowe czy może uzależnione od spełnienia pewnych zasad, np. od sprzątnięcia swojego pokoju, dobrych ocen czy własciwego zachowania wobec rodzeństwa? A może wprowadzić system dopłat, np. za piątkę – 5zł, za 6 – 6zł? To trudne pytania, na które warto poszukać odpowiedzi zawczasu, jeszcze zanim zaistnieje dany problem.
TL;DR
Dawanie dziecku pieniędzy służy wyłącznie nauce ich obsługi, a nie wymuszaniu konkretnych zachowań. Płacenie za obowiązki, oceny czy „bycie miłym” niesie cztery kluczowe ryzyka:
– Zabija motywację wewnętrzną – dziecko działa tylko dla „kasy”,
– Niszczy relacje – stajesz się kontrolerem, co potęguje bunt,
– Odbiera poczucie sprawczości – uczy, że to inni kontrolują los dziecka.
– Przerywa edukację – trening finansowy jest wstrzymany.
Zamiast płacić, postaw na „quality time”, rozbudzanie ciekawości i naturalne konsekwencje. Pieniądze to narzędzie edukacji, nie substytut wychowania.
1. Wstęp: Pułapka „pieniędzy leczących problem”
Że problem się prędzej czy później pojawi, to więcej niż pewne. Póki maluszek ma 2-3 latka bierzesz na klatę sprzątanie jego zabawek. Ale kiedy bałagan zostawia po sobie uczeń, ciśnienie Ci się już podnosi. Jeśli pierwszoklasista zapomni odrobić prace domową, przyjmujesz to za oczywiste. Ale jeśli do dziennika elektronicznego wpada kolejna uwaga dla 4-klasisty, zaczynasz mieć realne obawy o jego dalszą naukę. Aniołkiem dziecko też zawsze nie będzie, nie ma co się oszukiwać. Prędzej czy później słowa na „ch” i „k” zawitają do jego słownika (choćby tylko na chwilę). W takich chwilach mamy prawo czuć się zniechęceni i bezradni, to zupełnie naturalne – nikt niestety nie załączył do dziecka instrukcji obsługi. W efekcie może pojawić się w naszych głowach chytra myśl: „pieniądze załatwią problem!”
2. STOP: Zdefiniuj cel kieszonkowego
Dlatego chciałabym Cię teraz, drogi rodzicu, wyposażyć w pewien prezent. To prezent na całe życie, który wyryje się w Twojej głowie jak solidny grawer. Daję Ci mentalny przycisk „STOP” właśnie na takie sytuacje. Od tej pory za każdym razem, kiedy poczujesz się bezradny/a i wpadniesz na pomysł płacenia za obowiązki, oceny lub zachowanie, zadaj sobie jedno konkretne pytanie:
„Dlaczego chcę, aby moje dziecko miało swoje pieniądze?”
I daj sobie wtedy jedną, konkretną odpowiedź – taką, którą teraz, zawczasu ustalisz. Zastanów się chwilę, jaki dla CIEBIE jest najważniejszy powód. Czy to nauka wartości pieniędzy? A może szacunek dla pracy? Umiejętność planowania, ograniczania wydatków, oszczędzania na długoterminowe cele? A może po prostu poczucie sprawczości, wolności lub bezpieczeństwa? Jaki jest ten jeden, konkretny i ostateczny cel.
Motywy mogą być różne, tak, jak i my jesteśmy różni. Ale chcę Ci pokazać jedno: czy wśród celów, o których myślisz, jest … sprzątnięty pokój? Albo piątki w szkole lub miłe zachowanie? Nie? I bardzo dobrze. Pieniądze nie mają z tym nic wspólnego. Pieniądze służą do… nauki obsługiwania pieniędzy. Oczywiście przy okazji dziecko nabiera te różne umiejętności i osiąga te cele, które wymieniłam. Ale to się dzieje przy okazji.
3. Alternatywne metody wspierania rozwoju (bez użycia pieniędzy)
Możesz nie być jeszcze przekonana/y. Przecież obowiązkowość, dobre oceny i kompetencje społeczne też są ważne, aby mieć później dobrą pracę i być szczęśliwym. To prawda. Tylko te cele osiąga się innymi metodami. Podam Ci przykłady, co można zrobić zamiast dawania pieniędzy.
Problem #1: Dziecko nie wypełnia swoich obowiązków domowych
- Ustalcie stałe terminy sprzątania, aby dziecko mogło się do niego psychicznie przygotować,
- Załóż miejsce (pudło, szuflada), gdzie dziecko może chować rzeczy, które nie wie, gdzie odłożyć,
- Daj dziecku poczuć, że to jego pokój, by czuło się na niego odpowiedzialne, np. może samo je urządzić,
- Zarezerwujcie chwilę w ciągu dnia na sprzątnięcie “z grubsza”,
- Ucz od małego zasady “najpier odkładam jedno, dopiero potem biorę drugie”,
- Unikaj nadmiarowego kupowania rzeczy,
- Ustalcie zasadę „Kupujemy kolejną zabawkę, gdy pozbędziemy się jednej ze starych”.
Problem #2: Dziecko nie odrabia prac domowych lub nie uczy się
- Rozpalaj w dziecku ciekawość światarozmowami, wycieczkami, filmami, pokazuj, że dowiadywanie się nowych rzeczy jest fascynujące
- Pozwól dziecku ponosić konsekwencje, także dostać jedynkę lub uwagę,
- Ustalcie na naukę stałe dni i godziny,
- Zapewnij, by w tym czasie dziecko nie miało dostępu do telefonu, komputera (chyba, że są potrzebne do nauki),
- Skupcie się na bdb ocenach z 2-4 przedmiotów, resztę niech tylko zda,
- Mniej rozmawiajcie o ocenach, więcej o korzyściach płynących z nauki,
- Pokaż dziecku wybór: 8 lat* nauki, a potem 40 lat fajnej pracy – albo 8 lat obijania się, a potem 40 lat słabej pracy.
(*przypadek dla szkoły podstawowej, szkoły średniej i studiów nie wliczam, bo zawsze są już ciekawsze i przyjemniejsze w porównaniu do SP 🙂 A jeśli Twoje dziecko jest w szkole średniej i mu ciężko, to ma już z górki – oby do matury! 🙂 )
Problem #3: Dziecko “źle” się zachowuje
- Pozwól dziecku popełniać błędy i ponosić ich konsekwencje,
- Świeć przykładem 😉
- Motywuj pozytywnie np. wspólne wyjście jako nagroda za “dobre” zachowanie,
- Postaw na więcej tzw. „quality time”, czyli czas na budowanie bliskiej, głębokiej relacji,
- “Przyłap” dziecko na dobrym zachowaniu tak często, jak tylko potrafisz,
- W przypadku trudnych relacji w rodzinie, organizuj okazje, by widzieć się nawzajem w innym, lepszym świelte,
- Poszukaj wsparcia zewnętrznego, np. psychoterapeuta, pedagog szkolny.
To oczywiście tylko przykłady. Najlepszym pomysłem zawsze jest wspierać się poradą doświadczonych psychologów i pedagogów. Niemniej jednak chcę Ci pokazać, że naprawdę istnieje szereg innych, skuteczniejszych metod na problemy ze sprzątaniem, ocenami lub zachowaniem. Nie mieszaj w to pieniędzy.
4. Cztery kluczowe ryzyka płacenia za oceny, obowiązki i zachowanie
- Zniszczenie motywacji wewnętrznej:
A co, jeśli mimo wszystko chcesz za to płacić? T pozwól, że pokażę Ci, czym ryzykujesz. Po pierwsze, dziecko szybko może powiązać sprzątanie, oceny lub dane zachowanie z nagrodą pieniężną. Może zatem wręcz oczekiwać za nie „wynagrodzenia”, co może zabić w nim motywację wewnętrzną. Oznacza to, że nie będzie chciało być miłym dla rodzeństwa, aby np. w domu była dobra atmosfera. Jego jedynym celem mogą stać się pieniądze. Nie posprząta dla lepszej organizacji czasu i przestrzeni, ale dla kasy. I nie będzie się uczyło, aby zainwestować w swoją przyszłość, tylko ze względu na zapłatę. Nie mając motywacji wewnętrzej bazować będzie już tylko na motywacji zewnętrzej. Tutaj: na pieniądzach. A co, jeśli dziecko np. wejdzie w okres buntu i zacznie umniejszać znaczenie pieniędzy? Albo będzie miało już tyle oszczędności, że stwierdzi „Wolę nic nie dostać niż to robić!”? Stracisz wówczas jedyne narzędzie, które masz. A dziecko pozostanie bez żadnej motywacji do zmiany.
- Pogorszenie relacji rodzic-dziecko:
Po drugie, wyobraźmy sobie konsekwencje karnego wstrzymania wypłaty. Dziecko dostało pałę, nawrzeszczało na siostrę/brata lub nie sprzątnęło pokoju. Więc w tym tygodniu nie może liczyć na pieniądze. Efekt? Dziecko jest podwójnie wściekłe. Po pierwsze – i tak czuło się źle, że sobie nie poradziło: z lenistwem, z trudną relacją, z nudnym obowiązkiem. A teraz doszedł jeszcze kolejny problem – rodzic, który go nie rozumie i staje się jego wrogiem. Na dodatek, nie ma pieniędzy na życie towarzyskie i czuje się „wykluczone społecznie”. A musisz wiedzieć, że po utracie pieniędzy jest wrażliwsze na ból odrzucenia. I tym bardziej „żądne” pieniędzy. W efekcie może więc intensywnie wykłócać się o nie. W skrajnym przypadku dziecko może nawet zacząć zdobywać pieniądze nieetycznie. Młodsi mogą je podkradać, starsi zachowywać się niemoralnie. Tego zapewne każdy rodzic pragnie uniknąć.
- Utrata poczucia sprawczości (Locus of Control):
Po trzecie, warunkując kieszonkowe, to rodzice są strażnikami nauki dziecka, jego odpowiedzialności lub relacji z innymi. A to jemu powinno na tych obszarach zależeć i to ono powinno ich pilnować. To przecież kardynalne obszary rozwoju, które będą skutkować w całym jego życiu. Jeśli Ty odpowiadasz zapilnowanie tych kwestii, dziecko nabywa tzw. zewnętrzne poczucie umiejscowienia kontroli. Czyli nabywa przekonanie, że inni odpowiadają za jego losy. Że to nie ono ma główny wpływ na swoje życie, ale los, przypadek, inni ludzie. Skoro zatem ono ma tak mały wpływ na swoje życie, po co w ogóle się starać? Co więcej, badania pokazują, że osoby o takim myśleniu gorzej radzą sobie z zarządzaniem swoim budżetem, mniej chętnie dzielą się pieniędzmi i częściej oceniają siebie oraz innych przez pryzmat ilości posiadanych pieniędzy.
- Zaburzenie procesu nauki finansów:
Po czwarte, pamiętasz, co jest ostatecznym celem, dla którego dajesz dziecku pieniądze? Co jest Twoim przyciskiem „STOP”? Brak wypłaty oznacza przerwę w osiąganiu tego celu. Jeśli dajesz dziecku pieniądze tylko wtedy, kiedy na nie zasłuży, dziecku trudniej się uczyć, czym one są i do czego służą. Nauka zarządzania pieniędzmi jest sprawniejsza, gdy jest uporzadkowana, regularna, przewidywalna. Dlatego właśnie tak często polecane jest systematyczne kieszonkowe jako integralny element współistniejący z zarabianiem.
5. Podsumowanie: Postaw na odpowiedzialność, nie na handel
To dobrze, że chcesz, aby dziecko przestrzegało ustalonych zasad. To element życia w społeczeństwie. Pracujcie jednak nad prawdziwym źródłem problemu. Płacenie za obowiązki, które powinny wynikać z wewnętrznej potrzeby dziecka, przez chwilę może być skuteczne, ale w dłuższej perspektywie dużo ryzykujesz. Pozwól dziecku czuć się odpowiedzialne za sprzątanie domu po prostu, jako członek rodziny. Pokazuj, że nauka to przede wszystkim dowiadywanie się tego, co je interesuje, oraz inwestycja w lekką przyszłość. I dawaj siebie, aby napełnione miłością chciało się dzielić nią z innymi.